Cytat: Wiec sie zdecydowalem, mowili mi ze kazde xe jakie hamowali i stroili na ostrych walkach to zadne nie przekroczyło 130KM, moglem sie ich posłuchac ale jestem na tyle moze i głupi ze wole sprawdzic sam aby pozniej pluc sobie w brode, ale plulbym sobie rowniez ze nie spróbowalem a moze było byc lepiej ?
też tak słyszałem . Kolega mi mówił , że czytał w nowinach czy w jakiejś innej gazecie , że jak Czarni wygrają to jest III liga bo Jarosław jest zadłużony i nie dostanie licencji a malawa nie ma stadionu a krasne im nie pozwoli grać na ich stadionie . Niewiem czy to prawda ,ale jest szansa !!
elo mam pytanie dotyczące instalacji gazowej wielu "fachowców" polecało mi "stage 300" do mojego compactaznalazłem zakład w tychach gdzie podobno zakładają ta instalacje za ok 2600zl ( cos tanio mi sie wydaje ) i jakoś dziwnie na nia mowia cos jak by " kity stage 300" czy to sa takie same instala
Na liście życzeń mają go ponoć także w Paryżu, gdzie mogą pluć sobie w brodę z powodu oddania go za “zaledwie” 13 mln euro trzy lata temu. Do tego dochodzą sygnały o zakusach z Londynu (Arsenal i Chelsea) oraz Madrytu, gdzie sternik Realu, Florentino Perez, szykuje wymianę pokoleniową.
Idiomy - bic sie w piersi / pluc sobie w brode. Odwiedź forum Polish. Pomóż WordReference: Zapytaj na forum. Zobacz maszynowe tłumaczenie translatora Google dla pluc.
Leszek Miller ocenił, że w wyborach parlamentarnych w 2015 roku SLD chciało zmontować jedną wielką listę skupiającą środowiska lewicowe. – To by się udało gdyby nie Zandberg – stwierdził. Na pytanie Mariusza Giereja, czy wpływu na porażkę SLD nie miała przypadkiem również "Gazeta Wyborcza", Miller odparł twierdząco. – Oczywiście też. Dzisiaj jeżeli ktoś może
xBzlkl. To będzie dla obu drużyn mecz ostatniej szansy na pozostanie w Lidze Europy również wiosną. Tylko zwycięzca będzie mógł myśleć o wyjściu z grupy, pod warunkiem jednak, że w drugim dzisiejszym spotkaniu, w Enschede, padnie korzystny wynik, czyli Fulham nie wygra z Twente. Zanim jednak przyjdzie nasłuchiwać wieści z Holandii, zespoły Odense i Wisły Kraków powalczą o trzy punkty między sobą. Początek spotkania już dzisiaj o godz. także: Klapa z numerem alarmowym 112. Dlaczego?W Odense nie widać specjalnej gorączki przedmeczowej. W tym spokojnym duńskim mieście życie toczy się leniwie, a chodząc po urokliwych uliczkach bardziej można przypomnieć sobie o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia niż o meczu piłkarskim. W centrum Odense natknęliśmy się raptem na jeden plakat, informujący o spotkaniu. Miejscowe gazety też nie poświęcają potyczce w Lidze Europy wiele miejsca, a jeśli już w ogóle coś piszą, to głównie o kibicach Wisły, których obawiają się Duńczycy. Fanów z Krakowa ma przybyć na dzisiejszy mecz około pięciuset. Miejscowych kibiców wielu nie będzie. Organizatorzy spodziewają się, że na trybunach stadionu, którego pojemność wynosi nieco ponad 15 tysięcy, zasiądzie dzisiaj maksymalnie 8 tysięcy. Typowo piłkarski stadion nie robi wielkiego wrażenia. Jeszcze dziesięć lat temu pewnie by tak było, ale dzisiaj mamy w Polsce znacznie lepsze tym, że zainteresowanie meczem jest niewielkie, można się było przekonać również na konferencji prasowej z trenerem duńskiego zespołu, Henrikiem Clausenem. Przyszedł na nią… jeden duński mimo iż ostatnio jego drużynie nie idzie specjalnie w lidze duńskiej, sprawiał wrażenie wyluzowanego. - To dla nas bardzo ważny mecz - stwierdził. - Zagraliśmy dobrze już w Krakowie. Teraz też chcemy wygrać. Wiem, że Wisła ma nowego trenera, ale zagrała ona ledwie dwa mecze z nowym szkoleniowcem, więc nie sądzę, żeby jej styl znacząco się zmienił. W krakowskim zespole też optymizmu nie brakuje. Ostatnia wygrana ze Śląskiem sprawiła, że morale piłkarzy poszło do góry. - Rzeczywiście, we Wrocławiu zagraliśmy dobry mecz - mówi trener Wisły, Kazimierz Moskal. - Tak samo chcemy zagrać tutaj. Szanujemy naszych rywali, ale przyjechaliśmy odniósł się również do szans "Białej Gwiazdy" na wyjście z grupy. - Nie będziemy specjalnie nasłuchiwać wieści z Enschede - mówi trener mistrzów Polski. - Jakieś szanse na wyjście z grupy są, a naszym zadaniem jest zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby wygrać i później nie pluć sobie w brodę, że mieliśmy szansę, a jej nie wykorzystaliśmy. W Odense w składzie Wisły zabraknie kontuzjowanych Michała Czekaja i Rafała Boguskiego, którzy zostali w Polsce. Jest natomiast Dragan Paljić, który zderzył się boleśnie na wtorkowym treningu z Danielem Brudem. Okazało się jednak, że Serb doszedł już do siebie. Dla Wisły bardzo dobrą wiadomością jest powrót do meczowej kadry Maora Meliksona, który nie grał od 25 września. Na jego obecność w wyjściowym składzie trudno jednak liczyć, skoro sam mówi: - Nie jestem jeszcze gotowy na cały mecz. Cieszę się głównie z tego, że znów jestem w zespole, bo już stęskniłem się mocno za grą. Nie robię sobie jednak wielkich nadziei na wysoką formę. Tak naprawdę, fakt, że już teraz znalazłem się w kadrze na mecz, to dla mnie bonus. Do wysokiej dyspozycji dojdę dopiero po zimowej przerwie. Dodajmy, że w pierwszym meczu obu drużyn wiślakom sporo krwi napsuł Eric Djemba-Djemba. Krakowianie nie mają jednak specjalnego planu, jak zatrzymać tego silnego jak tur piłkarza. - Chcemy zagrać agresywnie, nie pozwolić rywalom rozgrywać piłki. Nie będziemy jednak koncentrować się na poszczególnych graczach, ale na zespole przeciwnika jako całości - dodaje na koniec Odense - Wisła transmituje Polsat Futbol i Polsat Sport Polonia z dawnych lat. Zobacz galerię najpiękniejszych kandydatek!"Super pies, super kot"! Zobacz zwierzaki zgłoszone w plebiscycie i oddaj głos!Mieszkania Kraków. Sprawdź nowy serwisCodziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
Na najbliższym posiedzeniu Sejmu posłowie głosować będą nad zmianami w programie Kolej Plus, która zakłada zwiększenie finansowania z 5,6 mld zł do ponad 11 mld zł, co pozwoli zwiększyć liczbę realizowanych projektów z 17 do aż 34. W praktyce tylko 13 projektów zgłoszonych w II etapie nie uzyska rządowego wsparcia, co pokazuje, że istniała duża szansa, że zgłaszany projekt załapie się na dofinansowanie. W województwie kujawsko-pomorskim nie będzie realizowany jednak żaden projekt. Program Kolej Plus zakładał, że rząd ze specjalnego funduszu, który najprawdopodobniej po decyzjach Sejmu przekroczy 11 mld zł, sfinansuje w 85% wartość inwestycji z listy rankingowej, pozostałe 15% będą musiały wyłożyć samorządy. Przy projektach kolejowych 15% to sporo, ale to tylko 15%, a uzyskać można było kluczowe dla realizacji danego projektu 85%. Koncepcja koronowska upadła o 400 tys. złotych Żeby projekt znalazł się na liście rankingowej musiał posiadać opracowane wstępne studium, które opracować powinny zainteresowane samorządy. W wielu województwach zadanie przygotowania projektu wzięły na siebie samorządy wojewódzkie, w kujawsko-pomorskim Urząd Marszałkowski scedował to na samorządy gminne i powiatowe. Koncepcja wypracowana przez samorządowców, której liderem stało się Koronowo (chcąc, nie chcąc być liderem, była to największa gmina) – zakładała ona budowę połączenia od linii nr 201 w Stronnie do Koronowa (w praktyce skomunikowało by to Bydgoszcz z Koronowem), a potem budowę od Koronowo przez Sośno do Więcborka nowej linii, a dalej modernizację linii nr 281 od Więcborka przez Sępólno Krajeńskie do Chojnic. Był to najbardziej zaawansowany projekt dla programu Kolej Plus w kujawsko-pomorskim, bowiem samorządowcy nie tylko zawarli porozumienie, ale tez gmina Koronowo ogłosiła przetarg na opracowanie takiego studium – najtańsza oferta kosztowała niecałe 800 tys. zł. Udało się uzbierał tylko połowę tego – Urząd Marszałkowski gotów był dać tylko 1/3, Bydgoszcz jako wyraz dobrej woli chciała dać 60 tys. zł, podobnie Chojnice, Koronowo 50 tys. Mniejsze samorządy były bardziej powściągliwe. Z braku funduszy przetarg unieważniono. Dzisiaj należy jednak zastanowić się czy nie była to nieprzemyślana decyzja, bowiem zakładając, że było duże prawdopodobieństwo uzyskania kilkuset milionów złotych, to brakujące 400 tys. nie były aż tak dużą kwotą. Na pewno nie dla samorządu Województwa Kujawsko-Pomroskiego. Patrząc na listę rankingową zobaczyć możemy bardzo wysoko oceniony projekt budowy nowej linii kolejowej z Konina do Turka w Wielkopolsce, która liczyć będzie ponad 30 km oraz przecinać autostradę A2. Był to odważny projekt, który ma teraz szansę na realizację. U nas tej odwagi zabrakło. Było więcej projektów Projekt koronowski nie był jedyny w kujawsko-pomorskim, ale jak już wspomniano najbardziej zaawansowany. Gdy powstały założenia programu Kolej Plus rząd jako preferowane zadania wskazał przywrócenie kolei do Świecia i i Żnina, co pokazuje, że te projekty miały szansę na dodatkowe punkty. Projekt żniński mógł być realizowany albo w ramach modernizacji ciągu kolejowego Inowrocław – Barcin – Żnin, albo modernizację ciągu Bydgoszcz – Szubin i odbudowa rozebranej linii z Szubina do Żnina. Samorządowcy nie zdecydowali się tutaj nawet ogłosić przetargu. Jeżeli chodzi o projekt świecki zarówno samorząd tego miasta oraz Urząd Marszałkowski nie zgłosiły go nawet do I etapu (nie wymagającego żadnych zobowiązań). Koncepcja upadła zatem już dawno, choć PKP PLK zlecając dokumentację dla modernizacji linii nr 131 w relacji Bydgoszcz – Tczew (na Trójmiasto), nakazała opracowanie potencjalnego odbicia dla Świecia, pokazując tym samym dużą życzliwość dla tej potencjalnej inwestycji.
fot. archiwum Emocji w Krasnem nie brakowało. Korona Rzeszów walczyła do końca i w meczu z KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski udało jej się wyrwać punkt. Lepiej w Krasnem prezentowało się jednak KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski, które częściej było przy piłce oraz stworzyło sobie więcej okazji bramkowych. Zespół "pomarańczowo-czarnych" nie miał jednak łatwo, bowiem Korona Rzeszów starała się bronić, a i też kreowała sytuacje bramkowe. Konkretniejsi byli jednak goście, którzy prowadzenie objęli w 40. minucie, a gola zdobył Mateusz Szela. W drugiej odsłonie KSZO starało się kontrolować przebieg spotkania i całkiem nieźle mu to wychodziło. Korona zaś nie miała już nie do stracenia i za wszelką cenę starała się doprowadzić do wyrównania. To udało się w 56. minucie, a bramkę zdobył Maciej Maślany. Mecz tym samym zaczął się od nowa, a miejscowi mieli chrapkę na komplet punktów. Podopieczni Grzegorza Żyły próbowali znaleźć sposób na zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego, ale ten mądrze się bronił oraz miał swoje okazje. Goście byli konkretniejsi i w 82. minucie zdobyli gola na 1-2, któego autorem był Michał Nawrot, były piłkarz Stali Rzeszów. Zapowiadała się bardzo ciekawa końcówka meczu w Krasnem. Korona postawiła wszystko na jedną kartę i ruszyła do ataku. Goście starali się bronić, ale też popełniali błędy. Konsekwencją jednego z nich była czerwona dla Dariusza Brągiela, którą ujrzał w 89. minucie. Miejscowi dostali tlenu i po chwili doprowadzili do wyrównania, a gola na wagę punktu zdobył Mateusz Jędryas. 0-1 Mateusz Szela (40) 1-1 Maciej Maślany (56) 1-2 Michał Nawrot (82) 2-2 Mateusz Jędryas (90+3) Wyniki meczów 29. kolejki: Tabela 3 ligi gr. IV:
Uważam, że gwałtowne odchodzenie od węgla jest u nas nieporozumieniem. Mając własny surowiec, trzeba odchodzić od węgla w sposób rozsądny. Jeżeli odejdziemy od węgla bez posiadania dla niego realnej alternatywy, to czeka nas olbrzymi import energii oraz surowców energetycznych - ocenia w rozmowie z portalem Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. Marian Kostempski zwraca uwagę na to, że wydobycie węgla w świecie rośnie. A takie kraje, jak między innymi Chiny, Indie, Rosja czy Indonezja zamierzają inwestować w górnictwo i zwiększać produkcję węgla. Jego zdaniem zbyt pospieszne odchodzenie od węgla, bez posiadania dla niego realnej alternatywy, może się dla nas bardzo źle skończyć. Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin. SŁOWA KLUCZOWE I ALERTY Mamy nową kopalnię ropy naftowej i gazu Polscy logistycy to pierwsza linia frontu walki o nowy porządek w transporcie. Powrotu do przeszłości już nie będzie Biznes przyjmuje ciosy. Obawy zaczynają się mnożyć KOMENTARZE (56) Do artykułu: Będziemy sobie pluć w brodę, że szybko odchodzimy od węgla
Start Gniezno i pozostałe pierwszoligowe kluby już mogą pluć sobie w brodę. Jak na dłoni widać, że podpisany kontrakt na telewizyjne transmisje jest dziś niewiele wart. Czytelny argument właśnie dostaliśmy. Canal+ poinformowało, że od tego sezonu po raz pierwszy będzie pokazywało rozgrywki II ligi, więc dla kibica i klubów z najniższej klasy rozgrywkowej jest to dobra informacja. Zakup praw to przecież i tzw. zasięgi i spory zastrzyk gotówki. Według nieoficjalnych informacji przekazywanych przez portal Interia, najlepsze drużyny drugiej ligi będą mogły liczyć nawet na 150 tysięcy złotych za sezon od Canal+. To z kolei mało pocieszająca informacja dla ośrodków zaplecza Ekstraligi. Start i cała reszta przypomnijmy, są związane pięcioletnią umową, w ramach której od 2020 otrzymują niecałe 200 tysięcy złotych rocznie. Teraz gołym okiem widać, że deal zrobiła stacja, a nie kluby, podpisując tak długą umowę. Kiedy Ekstraliga wynegocjowała ostatnio gigantyczne pieniądze w postaci 5-6 milionów za sezon dla KAŻDEGO, a II liga w tej chwili otrzyma niewiele mniejsze pieniądze od pierwszoligowców, to jak mają się czuć kluby „środka”? Biorąc pod uwagę jak drastycznie skoczyły stawki i wydatki przed zbliżającymi się rozgrywkami, osiem klubów walczących o najlepszą ligę świata ma prawo pluć sobie w brodę. Krytykował to od początku szef Orła Witold Skrzydlewski, ale wtedy nikt poważnie go nie traktował. Otwarcie protestował przeciwko transmitowaniu wszystkim meczów w telewizji za takie stawki. – Wolałbym to pokazywać za darmo w internecie, by wszyscy fani mieli otwarty dostęp bez konieczności zakupu dekoderów – grzmiał. Dziś wiemy jedno. Przez trzy najbliższe lata nie zmieni się nic. Chyba, że wszystkie kluby zgodnie powiedzą, albo siadamy do stołu, albo…. STOP – NIE JEDZIEMY.
pluc sobie w brode