W „Tańcu z gwiazdami” ujawniał z jakim cierpieniem i chorobą musiał się zmierzyć. Juror "Tańca z Gwiazdami" Andrzej Grabowski ukrywał swój kiepski stan zdrowia! 69-letni aktor podczas ostatniego odcinka tanecznego show ujawnił jak cierpi poza kamerami. Okazuje się, że przeszedł poważną i bolesną operację, ponieważ
Wielu z tych utworów jest od lat cytowanych, nie tylko w prasie, radiu czy telewizji, ale również w życiu codziennym. Tomik został pięknie zilustrowany przez Artura Grabowskiego. Andrzej Grabowski, pisarz, poeta, publicysta oraz satyryk, autor licznych tomików poezji oraz wielu popularnych utworów dla dzieci i młodzieży.
Fragment audycji Wojewódzki & Kędzierski z udziałem Andrzeja Grabowskiego w Newonce Radio dnia 08.04.2019 r. :https://www.mixcloud.com/newonceradio/rozmowy-w
Andrzej Grabowski (71 l.) to jeden z najpopularniejszych aktorów w Polsce. Nie wiem, o co mu chodziło, ale prosił, żebym ci przekazała, że jeżeli żałujesz, że nie żałujesz, to jest
Reżyser Giovanni Pampiglione zamyka ten tekst w niezwykle efektownej i rzadko dziś spotykanej formie komedii dell’arte. To spektakl, który bawi do łez, nie uciekając przy tym od chwil głębokiej refleksji. W roli tytułowej jeden z najpopularniejszych polskich aktorów – Andrzej Grabowski. Obsada: Andrzej Grabowski - Argan,
Andrzej Grabowski - teksty piosenek. Zbiór tekstów piosenek, tłumaczeń oraz teledysków zespołu Andrzej Grabowski. Znajdź słowa, tekst ulubionej piosenki, jej tłumaczenie oraz teledysk.
GaP5oG. Tekst piosenki: Fest, że sie jest Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Nie potrzeba miećStarczy byle śmiećByle się uśmiechał do nas światNie potrzeba miećŻółto kwietnie mleczMlecz to fajna rzeczMlecze zawsze z wiosną za pan brakŻółto kwietnie mleczPiwka złoty ciek wolno włazi w łebPiwka złoty ciekI zapada ciepły zmrokDobrych kumpli cały blok, mam o krokDobrych kumpli cały blokMam o krok kumpli blokTu każdemu z nas wolno ciecze czasI nie świszcze nam przy dupie batWolno ciecze czasMamy słońca blaskCałe kolie gwiazdWszelkich skarbów nieprzebranych składMamy słońca blaskBo na prawdę fest jest to, że się jestTak naprawdę festTak naprawdę festTak naprawdę fest jest to ż esie jestŻe się jestBo naprawę fest jest to że się jestTak naprawdę festTak naprawdę festŻe się jestTu każdemu z nas wolno ciecze czasI nie świszcze nam przy dupie batWolno ciecze czasMamy słońca blaskCałe kolie gwiazdWszelkich skarbów nieprzebranych składMamy słońca blaskWięc, gdy mówisz mi, że za mało ciTo mnie wtedy trafia szlag, że za mało ciZośka, ja życiowy wrak, powiem takZośka, ja życiowy wrak powiem takPowiem tak:Bo na prawdę fest jest to, że się jestTak naprawdę festTak naprawdę festTak naprawdę fest jest to że sie jestŻe się jestBo naprawę fest jest to że się jestTak naprawdę festTak naprawdę festŻe się jestBo na prawdę fest jest to, że się jestTak naprawdę festTak naprawdę festTak naprawdę fest jest to że sie jestŻe się jestBo naprawę fest jest to że się jestTak naprawdę festTak naprawdę festŻe się jest Brak tłumaczenia! Pobierz PDF Teledysk Informacje Znany i lubiany aktor obdarzony wielkim talentem komediowym. Wykształcenie zdobył w krakowskiej PWST, którą ukończył w 1974 roku. Występuje na scenie Teatru im. Słowackiego w Krakowie. Jest laureatem wielu nagród, min.: Grand Prix Toruń '86, główne nagrody w Szczecinie 1987, 1988, nagrody w Kaliszu 1988, 1990. Jest zarówno dobrym aktorem teatralmym jak i filmowym, występował w Teatrze Telewizji. Obecnie jest odtwórcą roli Ferdynanda w prześmiesznym sitcomie "Świat według Kiepskich". Read more on Słowa: brak danych Muzyka: brak danych Rok wydania: brak danych Płyta: brak danych Ostatnio zaśpiewali Inne piosenki Andrzej Grabowski (2) 1 2 0 komentarzy Brak komentarzy
"Pitbull. Nowe porządki" Patryka Vegi to kontynuacja słynnego filmu i serialu, który zupełnie odmienił polskie kino kryminalne pierwszej dekady XXI wieku. Fabuła koncentruje się na prawdziwej historii gangu "obcinaczy placów", odpowiedzialnego za serię porwań i brutalnych zabójstw. Głównymi bohaterem są młody policjant "Majami" (Piotr Stramowski) i gangster "Babcia" (Bogusław Linda), ale wracają też starzy bohaterowie, w tym komisarz "Gebels", w którego ponownie wciela się Andrzej Grabowski. Premiera 22 stycznia. Z Andrzejem Grabowskim spotkałem się w warszawskiej restauracji Lotos dosłownie kilka minut po specjalnej projekcji filmu. Zgodnie z oczekiwaniami, bardzo mocnego i brutalnego, pozostawiającego widza z poczuciem wielkiego niepokoju. Fani starego "Pitbulla" powinni być zadowoleni. Paweł Piotrowicz: Podobno nie przepada Pan za wywiadami. Andrzej Grabowski: Bo mi na nich nie zależy. Ale żeby nazywać je… "pieprzeniem w bambus"? Kiedyś gdzieś tak powiedziałem i jakoś to do mnie przylgnęło. Człowiek gada ciągle to samo. Przecież mam jedno życie, jedne wspomnienia i jedne historie, które mi się w wydarzyły. Opowiadałem je dziesiątki albo nawet setki razy, jest więc to dla mnie koszmarnie nudne. Poza tym wiadomo, że nasze życie jest ciekawe przede wszystkim w czasach młodości. No chyba że na starość wygra się dwadzieścia milionów w totolotka, to można ją spędzić w jakiejś fascynującej podróży. Grywa Pan? Tak, sporadycznie. Pamięta Pan moment, w którym zrozumiał, że nie jest już młody? Powiem Panu, że ja jeszcze mając lat trzydzieści dziewięć, grałem u Andrzeja Wajdy w Teatrze Starym nastoletniego Jaśka w "Weselu", i to przez parę lat. Bardzo długo wyglądałem dosyć młodo, bez siwizny i łysiny. Dziś też trudno powiedzieć, że jestem łysy, ale prześwitów jednak trochę na głowie mam. I skoro tak sobie grałem wiele lat młodych ludzi, zamiast ojców, wujków czy dziadków, i nie stykałem się z takim problemem, to chyba teraz muszę o tym pomyśleć. Bo w końcu się Pan zetknął? I to wcale nie tak dawno. Nastąpiło to wtedy, kiedy zaczęły mnie różne rzeczy boleć i trzeba było się zastanowić dlaczego. Wystarczyło sprawdzić PESEL i odpowiedź przyszła sama. Jakieś refleksje? Mój ukochany wujek, bardzo wykształcony człowiek, mówił mi kiedyś, trochę po krakowsku: "Wisz co, w tym wieku to cudów ni ma". I rzeczywiście w tym wieku cudów nie ma. A to trzeba było zrobić jedno biodro, a potem drugie, a to człowiek przytył, nie wiadomo dlaczego, przecież normalnie jadł, a to nie ma już tyle sił, by chodzić po ukochanych górach… Zacząłem to sobie składać i doszedłem do wniosku, że może to jeszcze nie starość, ale dojrzała dojrzałość, jakby klasyk powiedział. Lepiej się z tym pogodzić i zachować pogodę ducha? A może przeciwnie, trzeba walczyć, próbując zatrzymać czas? Walczyć nie ma sensu, bo i jak. Farbować włosy, robić wszczepienia, nosić tupeciki, uciąć część brzucha i na ekranie udawać, że się ma czterdzieści lat? Bzdura, biologii nie oszukasz, co oczywiście nie jest żadnym powodem do radości. Ktoś mi jednak kiedyś zwrócił uwagę, że w każdym wieku są pewnego rodzaju przyjemności. Takie jak spotkania z kolegami równolatkami, pełne fajnych wspólnych wspomnień z młodości, które docenia się dopiero w pewnym wieku. Ważne jednak, by nie zacząć tymi wspomnieniami żyć i nie zapominać o świecie realnym. "Pitbull. Nowe porządki" - kadr z filmu Czuje się Pan spełniony? Myślę, że nie. Aktor nie powinien się tak czuć, bo to znaczy, że już zrobił najwięcej, co potrafił. Wtedy nie czuje głodu, nie chce mu się pracować. Panu się chce? Nie za wszelką cenę. Nie zdarzyło mi się jeszcze, bym pazurami drapał, walczył i o jakąś rolę prosił. Są na to różne metody, kobiety mają je zresztą lepsze od mężczyzn, choć i oni swoje potrafią. Mówiąc, że nie czuję się spełniony, mam świadomość, że może to brzydko zabrzmieć. Facet myśli, że ma przed sobą Bóg wie co. Możliwe, że już nic nie mam i wszystko, co było dobre, zagrałem. Ale może jeszcze się coś uda. Cholera wie. W tej chwili ma Pan za sobą rolę, którą już wielokrotnie wcześniej kreował – komisarza Jacka Goca "Gebelsa" w kontynuacji "Pitbulla" Patryka Vegi, "Pitbull. Nowe porządki". Jak się wraca po kilku latach do tej samej postaci? Oczywiście jestem w filmie o tych parę lat starszy i o dziesięć kilogramów grubszy, choć dziś już nie, bo po zdjęciach schudłem. Sam byłem ciekaw, jak mi się będzie do tego "Gebelsa" wracało, i okazało się, że bez większego bólu. Przecież w człowieku zawsze coś po roli zostaje. Pamiętam, jak przez jeden rok nie kręciliśmy "Świata według Kiepskich". Myślałem: "Boże drogi, jak ja do tego wrócę? Przecież nic nie pamiętam". Wystarczyło, że ubrałem dres, rozczochrałem się, nie dogoliłem, wziąłem tekst do ręki i byłem w domu. I tak też było tutaj, tyle że tym razem mój wątek, jak prawie wszystkie inne, jest pozbawiony prywatności, wyłącznie kryminalny. Patryk Vega jest reżyserem z wizją – świadczą o tym jego filmy kryminalne jak "Służby specjalne" i "Pitbull". Tę wizję bez trudu aktorom przekazuje? Już, kiedy kręciliśmy pierwszego "Pitbulla", byłem zadziwiony jego kunsztem, zwłaszcza że on przecież nie skończył szkoły filmowej. Obejrzał za to pewnie wszystkie filmy, jakie zostały nakręcone i przeczytał wszystkie książki na ich temat. Był tak fantastycznie przygotowany i wiedział, czego chce, że potem zrozumiałem, dlaczego ten jego "Pitbull" był inny od wszystkiego, co wcześniej nakręcono. Patryk nie zwracał po prostu uwagi na pewne zasady, słuszne czy niesłuszne, które wpaja się studentom szkół filmowych – że czegoś nie można zrobić. A kiedy student pyta, dlaczego nie można, najczęściej słyszy w odpowiedzi: "Bo nie". A on robił swoje, przez co przekroczył pewne granice, których wcześniej się nie przekraczało. Kiedyś widziałem w Filharmonii Narodowej portret jej byłego dyrektora Witolda Rowickiego z podpisem, który kierował do młodych dyrygentów: "Nie staraj się zadyrygować lepiej od innych, bo zadyrygujesz gorzej, niż potrafisz". Nie wiem, czy Patryk zna ten cytat, ale fantastycznie go stosuje. Nie stara się reżyserować lepiej od innych, dlatego reżyseruje tak dobrze. Istnieją aktorzy charakterystyczni i niecharakterystyczni. Do której grupy by Pan siebie zaliczył? A do której Pan by mnie zaliczył? Charakterystycznej. Zarówno "Gebels", jak i Ferdynand Kiepski, choć są od siebie tak różni, mają ze sobą wiele wspólnego, pewną "toporność w obyciu". Jestem typem aktora, który nie lubi pokazywać siebie. Zawsze chcę więc być charakterystyczny, bo wydaje mi się, że ja jako Andrzej Grabowski nie jestem zbyt ciekawy. Nie należę do aktorów, którzy całe życie prezentują siebie, i wcale nie mówię, że robią źle. Jeżeli mają ciekawą osobowość, bardzo proszę. Taki był na przykład Gustaw Holoubek, na którego zawsze patrzyło się z ciekawością. Ja staram się ukryć siebie za postacią, którą gram, choć oczywiście czerpię ze swoich doświadczeń, myśli, przeżyć i charakteru; nie jestem jednak ani "Gebelsem", ani Ferdynandem Kiepskim. Ale woli Pan być dokładnie prowadzony przez reżysera, czy raczej mieć wolną rękę? Przyznam, że nie lubię być prowadzony. Jak już dostanę scenariusz, a wolę dostać przed spotkaniem z reżyserem, to mam wtedy pewną propozycję. Staram się w głowie wyświetlić ten film czy spektakl i jeżeli zobaczę siebie w tej roli takim, jakbym chciał zagrać, to już jest z górki. Wymyślić jest zawsze trudniej niż zagrać, co nie znaczy, że granie jest łatwe. Zwłaszcza że w teatrze trzeba się nauczyć wszystkiego na pamięć. Natomiast kiedyś, jeśli nie potrafiłem sobie siebie wyobrazić w danej roli, to sobie podkładałem do tego wyświetlanego w moim mózgu filmu Gene’a Hackmana. I on zwykle potrafił to zagrać [śmiech]. Jak się spotykam z reżyserem, staram się go przekonać do mojej racji. Tylko ten bardzo uparty będzie się upierał przy swoim. Zawsze lepiej, jeśli mu aktor zagra dobrze po swojemu niż źle po "ichniemu". Z Genem Hackmanem nigdy Pan na planie nie pracował, zetknął się Pan za to z innym słynnym amerykańskim aktorem – w "Bożych skrawkach", w których grał Willem Dafoe. Ciekawe spotkanie? Świetne, bo Willem wcale nie zachowywał się jak hollywoodzka gwiazda. W przeciwieństwie do taty Haleya Joela Osmenta: chłopca z "Szóstego zmysłu". Haley przyjechał na plan "Skrawków" razem z ojcem, który dostał nawet w filmie małą rólkę. Aktorem był takim sobie, za to wymagania miał jak największa gwiazda – wydziwiał, narzekał, stwarzał różne problemy. A Willem był po prostu normalnym facetem. Przypomniała mi się właśnie śmieszna historia. Opowiedzieć? Zamieniam się w słuch. Po jednej ze scen w kościele wychodzimy na zewnątrz, mamy przerwę. Patrzę, a tu statyści biegną z notesikami. Odsuwam się, bo przecież biegną do Willema, który zagrał w "Plutonie" i tak dalej. A oni go na bok i do mnie [śmiech]. On się uśmiecha i mówi: "Ty musisz być tu sławny". Jako że to był początek "Kiepskich", zupełny boom, osiem milionów widzów na odcinek, proponuję mu, by jeden z nich obejrzał. Na drugi dzień przychodzi i mówi: "Słuchaj, widziałem. Nic nie rozumiałem, ale się śmiałem. Bo to śmieszne". "Jako najmłodszego to właśnie mnie wysyłano w liceum po papierosy, a na studiach na melinę po wódkę". Będzie kolejna transza "Kiepskich"? A widzi pan, jakie mam włosy? Za kilka dni zaczynam zdjęcia. Nie ma pan po tylu latach dość Ferdynanda? Przeciwnie, bardzo się z nim zżyłem. Na początku, przyznaję, nie znosiłem tego serialu i samej postaci. Kiedy jechałem na plan, czułem się źle. Ale to się zmieniło. Kiedy dziś patrzę na nowe odcinki, to w porównaniu ze starymi jest to niebo a ziemia. Są o wiele lepsze, mają znacznie więcej mówiące scenariusze. Co tu dużo gadać, kręcimy to już siedemnasty rok i kwalifikujemy się do "Księgi rekordów Guinnessa" w kategorii sitcom. Producenci nawet zgłaszali się do Guinnessa, by to uznano za rekord, usłyszeli jednak, że przegrywamy z "Simpsonami". Tyle że to przecież kreskówka. Z tego, co wiem, sprawą zajmują się w tej chwili w Londynie angielscy adwokaci… Lubię ten moment, kiedy przyjeżdżam po pół roku na zdjęcia, wchodzę do hali i widzę mój fotel, w którym siedzę tyle lat, koszulki, sprzęty i meble. Boże drogi, siedemnaście lat w jednym serialu to prawie połowa mojego życia zawodowego, czyli czterdziestu dwóch lat. Wcześnie Pan to życie zaczął, bo studentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie został jako siedemnastolatek. No tak. Do szkoły podstawowej poszedłem jako sześciolatek, a maturę zdałem w wieku lat siedemnastu. Wszędzie byłem najmłodszy, także w pierwszych latach pracy w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Wydaje mi się, że to zaważyło na tym, że jestem raczej człowiekiem wycofującym się, niż atakującym. Jako najmłodszego to właśnie mnie wysyłano w liceum po papierosy, a na studiach na melinę po wódkę. Coś do załatwienia na mieście? "Andrzej pójdzie". Musiałem się przyzwyczaić do bycia tym drugim. A że nie jestem osobą stworzoną do walki, prawdopodobnie wyglądałem na nieśmiałego. Dotąd czasem bronię tej nieśmiałości, wyglądem "Gebelsa". Robię taką minę, że ludzie wolą nie podchodzić [śmiech]. Foto: Materiały prasowe "Pitbull. Nowe porządki" - kadr z filmu Przyznał Pan kiedyś, że w młodości był tak podobny do Marka Grechuty, iż zdarzało się Panu dawać autografy jako on. Po latach przyznał się Pan do tego Grechucie? Nie, choć spotykałem się z nim czasem. Przychodził na przykład z całym towarzystwem nocą do mojego pokoju służbowego w Teatrze Słowackiego. On siadał w kącie i cicho siedział. Inni w tym czasie sobie krzyczeli. Te autografy nie były aż tak nachalne. Dwie czy trzy dziewczyny z mojego liceum, widząc podobieństwo, chciały, bym się tak podpisał. W pana dorosłym życiu mieszkał Pan zawsze wyłącznie z kobietami, żoną i dwiema córkami. Czy to w jakiś sposób pana sfeminizowało? Powiem więcej – moja druga żona Anita też ma dwie córki... Czyli nie dość, że przez lata mieszkałem w domu, w którym były trzy kobiety, to teraz też w takim mieszkam. Czy sfeminizowało? Człowiek musi z tym trochę walczyć, opierać się, bo jednak natura kobiety jest inna. Broń Boże nie chcę mówić, że zła, po prostu inna. Kobieta inaczej myśli, inaczej patrzy na te same sprawy, więc jeśli facet nie będzie się bronił, a w szczególności facet, który jest aktorem, nic z tego nie wyjdzie. Aktora musi cechować pewność siebie, pewna doza egoizmu i egocentryzmu, inaczej publiczność mu nie uwierzy… Mam nadzieję, że nie zostałem sfeminizowany, nawet jeśli kobiety wiele mogły odcisnąć na mojej naturze. Częściej Pan ustępuje, czy stawia na swoim? Oczywiście powiem, że ustępuję. Ale kobiety powiedzą, że one częściej ulegają. Jedną z pańskich ról, które szczególnie zapadły mi w pamięć, był przeor zakonu w "Służbach specjalnych" Patryka Vegi. Jest Pan osobą wierzącą czy raczej nie po drodze panu z Bogiem? Nie chciałbym się tu źle wyrazić, ale wydaje mi się, że człowiek myślący zawsze ma wątpliwości, szczególnie dotyczące dogmatów wiary, w które trudno czasem uwierzyć. Albo człowiek po prostu chce wierzyć, albo zastanawia się, czy to jest w ogóle możliwe i zaczyna wątpić. Trudno jest mi powiedzieć o sobie, że jestem głęboko wierzący. Nie jestem, ale chcę być, tylko nie zawsze mi się to udaje. Myślę, że wiara jest wielu ludziom potrzebna – na pewno mnie, bo stanowi jakiś punkt odniesienia do życia, szczęścia czy nieszczęścia, które mogło się akurat zdarzyć. Jaki jest Pana stosunek do grzechu? To bardzo ciekawe zagadnienie. Kiedyś rozmawiałem o tym z dominikaninem z Krakowa, profesorem Janem Kłoczowskim. Przyznałem mu się, że nie przyjmuję sakramentu, ponieważ warunkiem dobrej spowiedzi jest prawdziwy żal za grzechy, a ja za pewne grzechy nie żałuję, co będę więc oszukiwał. Wiadomo, o jakie grzechy chodziło. On się tym wyraźnie zasmucił. Dwa dni później spotkałem na ulicy koleżankę, która zwróciła się do mnie takimi słowami. "Andrzej, spotkałam Kłoczowskiego. Nie mam pojęcia, o co mu chodzi, ale kazał ci powiedzieć, że jeśli żałujesz, że nie żałujesz, to już jest dobrze". Fantastyczna furtka, nieprawdaż? Zadaje Pan sobie pytania o sens życia? A co to znaczy "sens życia"? Chodzi o to, by dobrze to życie przeżyć, tyle że dla każdego znaczy to coś innego. Jeden chce być milionerem, drugi mieć troje dzieci, a jeszcze inny zwiedzić świat. Nie ma Pan wrażenia, że żyjemy w coraz bardziej niepewnych czasach? Czasy zawsze są niepewne, zawsze jest ktoś, kto prowadzi gdzieś wojny i się bije. Urodziłem się siedem lat po wojnie, więc w dzieciństwie cały czas żyłem w przeświadczeniu, że zaraz wybuchnie kolejna. Na szczęście tak się nie stało. Nie mogę Pana, który dwukrotnie zasiadał w komitecie poparcia prezydenta Bronisława Komorowskiego, nie zapytać o obecną sytuację polityczną w Polsce. Udzieliłem prezydentowi Komorowskiemu poparcia, czego nie żałuję. Pańskie pytanie jest tak naprawdę wprowadzeniem do zupełnie innej rozmowy, która nie może być pobieżna, a teraz nie mamy już na nią czasu. Możemy się umówić, że jeśli za jakiś czas będzie pan chciał, to ja się z panem spotkam na rozmowę wyłącznie społeczno-polityczną? Oczywiście. W takim razie jesteśmy wstępnie umówieni.
PLUS Andrzej Grabowski: Teraz, w tym wieku, w którym jestem, uważam, że byłbym dobrym księdzem, wcześniej nie sądzę Początkowo chciał być księdzem. Potem spodobały mu się dziewczyny, które studiowały na krakowskiej akademii teatralnej. Dzięki temu odkrył w sobie aktorski... 23 lipca 2022, 3:00 20 kultowych wokalistek z czasów PRL-u. Czy pamiętasz ich przeboje? Są nieśmiertelne! Posłuchaj najgorętszych hitów z PRL-u! W PRL-u królowała muzyka estradowa. Wschodzące gwiazdy i znani muzycy odnosili sukcesy na festiwalach muzycznych w Opolu i Sopocie czy podczas Przeglądu... 22 lipca 2022, 15:56 Słuchałeś audycji Tomka Beksińskiego? To dla ciebie zagra holenderska grupa Clan Of Xymox w klubie Molo Grupa Clan Of Xymox działa już prawie cztery dekady. Jej specjalnością jest sugestywne łączenie mrocznych melodii z elektronicznymi rytmami w stylu dark wave.... 22 lipca 2022, 14:41 Małgorzata Kożuchowska w popisowej roli w komediowym filmie "Zołza", opartym o autobiografię Ilony Łepkowskiej Wszyscy tęsknimy za Małgorzatą Kożuchowską w komediowej roli na miarę tej z "Kilerów". Być może będzie nią "Zołza". Satyra na polski show-biznes z popularną... 22 lipca 2022, 14:13 Krakowska piosenkarka Ania Sama wystąpi z Live Bandem w niedzielę 24 lipca na Letniej Scenie Radia Kraków Jest stypendystką Urzędu Miasta Krakowa. W minionym roku ukazała się jej debiutancka płyta "Śnienie". Znajdujących się na niej piosenek posłuchamy na żywo w... 22 lipca 2022, 11:34 PLUS Paweł Domagała: Szczęście jest skutkiem dobrego życia, a nie odwrotnie Od lat z powodzeniem grywa w komediach romantycznych, a jego płyty pokrywają się kilkoma warstwami platyny. Jest ulubieńcem kinowej i muzycznej widowni. Teraz... 22 lipca 2022, 2:00 Nowy singiel krakowskiego piosenkarza Igo. Przejmujący piosenka „I Need No Love” zapowiada debiutancką płytę wokalisty Igo prezentuje czwarty singiel z nadchodzącej solowej płyty. Po „Helenie”, „Brudasie” i „To też o tobie” nadszedł czas na pierwszy angielskojęzyczny utwór - „I... 21 lipca 2022, 13:46 Gwiazdy polskiego rapu i elektroniki zjadą na weekend do Krakowa. Czeluść SneakerStudio Festival w krakowskim Hype Parku Czeluść SneakerStudio Festival to okazja do posłuchania gwiazd polskiego rapu i elektronicznej muzyki klubowej - dubstepu czy drum and bassu. Piąta edycja... 21 lipca 2022, 13:26 Comic Con 2022 San Diego – gdzie obejrzeć online, kto wystąpi i o jakich produkcjach otrzymamy informacje? Sprawdźcie Comic Con to jedno z najważniejszych wydarzeń popkulturowych roku, które powróciło po dwóch latach przerwy do San Diego w formie fizycznej. O jakich produkcjach... 21 lipca 2022, 11:05 Plenerowe seanse w nowym miejscu. Letnie Tanie Kinobranie z Muzeum Manggha Kino Pod Baranami zaprasza na nowy cykl plenerowych pokazów w ramach Letniego Taniego Kinobrania. Projekcje odbywać się będą w ogrodzie przy Muzeum Sztuki i... 21 lipca 2022, 0:00 Kraków. Klub jazzowy Piec Art walczy z ZAIKS-em. Czy właściciel lokalu będzie musiał zapłacić 150 tys. zł? Krakowski klub Piec Art może przestać istnieć. Sąd nakazał jego właścicielowi zapłacić 150 tys. zł ZAIKS-owi za bezprawne odtwarzanie muzyki i jej koncertowe... 20 lipca 2022, 15:41 Wyrazista osobowość i oryginalne interpretacje . Ralph Kaminski zaśpiewa 28 lipca w krakowskich Fortach Kleparz Jego autorskie wersje piosenek Kory i Maanamu zachwyciły fanów i krytyków. Kilka utworów z tego programu usłyszymy na pewno podczas koncertu Ralpha Kaminskiego... 20 lipca 2022, 14:37 Angielska grupa Paradise Lost wystąpi w Krakowie. Mistrzowie mrocznego metalu zagrają na żywo płytę "Draconian Times" Brytyjscy metalowcy z grupy Paradise Lost wykonają 21 lipca w krakowskim Hype Parku swój kultowy album "Draconian Times" w całości na żywo, a program uzupełnią... 20 lipca 2022, 14:29 Kraków. Hanna Banaszak zaśpiewa w Muzeum Manggha. "Poszukiwania są dla mnie jednym z sensów istnienia" Mimo zmieniających się mód na polskiej estradzie, jest jedną z tych piosenkarek, które nie muszą się nimi przejmować. Od prawie pół wieku ma wierne grono... 20 lipca 2022, 14:20 Muzyka wśród drzew - startują kameralne koncerty w plenerach Nowej Huty W wybrane soboty lipca, sierpnia i września odbędą się w nowohuckich plenerach koncerty - Muzyka wśród drzew. Wstęp wolny. 20 lipca 2022, 13:48 Eksperymentują z własną cielesnością. "Zbrodnie przyszłości" w kinach od 22 lipca Z dzisiejszej perspektywy David Cronenberg wydaje się być jednym z największych wizjonerów współczesnego kina. Potwierdza to jego nowe dzieło. „Zbrodnie... 19 lipca 2022, 14:54 Poznaj kanadyjski post-rock w nowoczesnym wydaniu. Alex Henry Foster and The Long Shadows zagra 21 lipca w klubie Zaścianek Alex Henry Foster był do niedawna frontmanem kanadyjskiego zespołu Your Favorite Enemies. Niedawno powołał jednak do życia nowy projekt. Alex Henry Foster and... 19 lipca 2022, 13:51 Piotr Adamczyk na tropie tajemnicy skrywanej przez wieki. Polsko-włoski thriller "Wrobiony" w kinach już 19 sierpnia Już niebawem zobaczymy Piotra Adamczyka w pełnej akcji i tajemnic historii poszukiwania zaginionego dzieła „Maria Magdalena w ekstazie” Caravaggia.... 19 lipca 2022, 13:17 Kraków. Harry Styles w Tauron Arenie. Szaleństwo pod Wawelem. Tak fanki szykowały się na koncert swojego idola. Zobaczcie zdjęcia! Harry Styles w końcu dotarł do Krakowa. Młody piosenkarz, który od kilku lat jest jedną z największych gwiazd światowego popu i jednym z najgorętszych nazwisk w... 19 lipca 2022, 7:08 Zofia Kucówna uważa, że praca jest dobra na wszystko Przez prawie 30 lat była związana ze słynnym reżyserem. Tworzyli parę w pracy i w życiu. Niestety: kiedy toczyła walkę z rakiem, została porzucona. Odnalazła... 18 lipca 2022, 15:33 Amerykańska grupa folk-punkowa Flogging Molly zagra we wtorek 19 lipca w krakowskim klubie Kwadrat Flogging Molly to jeden z najpopularniejszych na świecie zespołów łączących punkową energię z celtyckimi melodiami. We wtorek 19 lipca o godz. 20 amerykańscy... 18 lipca 2022, 14:55 W krakowskim Kinie Pod Baranami rusza cykl pokazów "Filmy wszechczasów". Na początek "Casablanca" z Humphreyem Bogartem W Kinie Pod Baranami rusza nowy cykl pokazów pod hasłem "Filmy wszechczasów". 23 i 27 lipca krakowskie kino zaprasza widzów na pokaz ponadczasowego melodramatu... 18 lipca 2022, 14:28
Tekst piosenki: Tyle lat już żyję mój Panie tyle lat tak dobrze Cię znam Po tych latach mi się wydaje mam prawo do takich kilku zdań Odpowiedź na tych pytań kilka pytań prostych, głupich i banalnych Czemu życie nasze to chwilka? A w tej chwilce tyle chwil marnych? Ref: Fajny z Ciebie gość jest, Panie mój Nie mówię do Ciebie "proszę Pana" Jak stworzenie swoje mnie traktuj nie stworzonko ożywiane z rana Pytanie drugie do Ciebie mam bo na obraz stworzyłeś nas swój A co drugi z nas, ludzi, to cham a ten pierwszy też często jest... Pytań sto mam gościu do Ciebie dobre rady Twoim nałogiem Jakże łatwo radzić jest w niebie Zejdź na ziemię, tutaj bądź Bogiem Ref: Fajny z Ciebie gość jest, Panie mój Nie mówię do Ciebie "proszę Pana" Jak stworzenie swoje mnie traktuj nie stworzonko ożywiane z rana Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
W kabarecie można mieć władzę nad publicznością, jakiej aktor w teatrze nigdy nie doświadcza. Ale łatwiej też zostać przez widzów skarconym - mówi Andrzej Grabowski w rozmowie z Ryszardą WojciechowskąSą tacy, którzy mówią, że kabaret to lekki kawałek chleba, ale za to... ciężki niech sami spróbują tego lekkiego chleba. Jeśli są tak mądrzy, niech wejdą na scenę i sprawią, że dzięki nim ludzie będą się śmiali przez godzinę. Owszem, można sobie założyć berecik, zbyt krótkie spodnie czy brudny podkoszulek i tylko tym rozśmieszać. Wtedy możemy mówić o łatwym kawałku chleba. Ale stać przed mikrofonem i rozśmieszać, czasami do łez, kilkutysięczną widownię, to łatwe nie jest, proszę mi to kawał Pana życia. Wessało chyba na dobre?To nie jest aż taki kawał życia, jakby się mogło wydawać. Największy kawał życia oddałem teatrowi. Bez żalu. Kabaret na dobre zaistniał w moim życiu wtedy, kiedy pojawiła się popularność związana z udziałem w filmach i telewizyjnych serialach. Zacząłem już pracę w serialu "Świat według Kiepskich" i wówczas w kabaretowe życie wciągnęli mnie koledzy. Nie dlatego, że tak bardzo tego chciałem albo że tak bardzo o tym marzyłem. Tak się, po prostu, jakoś były te pierwsze Pana kabaretowe występy?Właściwie powinienem wspomnieć o incydentalnych jeszcze występach, na studiach. To były raczej chałtury studenckie, po to, żeby sobie dorobić. I takie na bardzo lokalną miarę. Z czasów studenckich pamiętam także przygodę z kabaretem "Fiut" Janusza Rewińskiego, który tę nazwę rozszyfrowywał w sobie właściwy sposób, tłumacząc, że chodzi o krąg naszych zainteresowań, czyli... film i uwentualnie telewizję. To były wczesne lata siedemdziesiąte i takie pierwsze, kabaretowe wprawki. Ja w tym "Fiucie" miałem swoje monologi nawet z rekwizytami. Pamiętam, że w jakimś skeczu bywałem też przebrany za kobietę. No, ale to są tak odległe czasy, że już dobrze się wszystkiego nie pamięta. A potem była długa przerwa. I dopiero koledzy z "Elity" i kilku moich krakowskich znajomych namówili mnie, żebym wziął udział w jakichś programach kabaretowych. Teksty zaczęli dla mnie pisać Jerzy Skoczylas i Staszek Szelc, później Robert Górski. No i jakoś tak się zrobiło, że ja w ten kabaret się zaangażowałem na został Pan przy monologach, czyli takim kabarecie jednoosobowym. Najtrudniejszym, jak wojną Leon Wyrwicz, kabareciarz z Krakowa, nazywał siebie monologistą. Mnie też się to określenie podoba. Dzisiaj ten rodzaj kabaretu nazywają stand-upem. Przy pierwszych występach eksperymentowałem jeszcze z rekwizytami, strojami. Ale powoli rezygnowałem z tego, zostając tylko w garniturze. Żadnej jest najtrudniejsze w monologowaniu na scenie?Za każdym razem jest inaczej. Inna jest publiczność, pogoda, inne miejsce. I za każdym razem ten klej - jak ja mówię - czyli łącznik między kolejnymi moimi monologami, też jest inny. Uważam, że aktorowi doświadczonemu - przepraszam, że tak o sobie myślę, ale po trzydziestu siedmiu latach uprawiania aktorstwa chyba mogę tak o sobie powiedzieć - nie wolno dać się zwieść publiczności. Trzeba być czujnym. Bywa, że publiczność jest czasami tak trudna, że trzeba się do niej przebijać. Ale czasem bywa znaczy łatwa? Łatwa, czyli taka, która wie, że przychodzi na kabaret i śmieje się z rzeczy nawet mało śmiesznych. I wtedy można popaść w prawdziwe samouwielbienie. Człowiek myśli, ale jestem zabawny. A to nieprawda. Więc ta samokontrola jest tak, że się nie złapie tego kontaktu z publicznością?Zdarza się i wtedy jest niezwykle trudno być dalej na można zrobić?Nic. Powinno się powiedzieć - bardzo państwa przepraszam, ale coś nie iskrzy między nami. I to z mojej winy, a nie z winy państwa. Ale człowiek brnie dalej. W kabarecie aktor też może się wielu rzeczy nauczyć. To niezła szkoła, zwłaszcza dla młodych. Pouczająca jest ta spotęgowana obecność z publicznością. W teatrze oddziela nas od widowni pewna niewidoczna, wytworzona przez naszą wyobraźnię, rampa. Udajemy, że na widowni nikogo nie ma albo że ktoś nas tylko stamtąd obserwuje lub podgląda. W kabarecie nie ma podglądania. Tu jest żywy kontakt i natychmiastowa reakcja. Kiedy się stoi przed kilkutysięczną widownią w amfiteatrze i ludzie na widowni robią wszystko to, co sobie zaplanował wykonawca - śmieją się w tych momentach, kiedy się śmiać powinni, są refleksyjni wtedy, kiedy jest czas na refleksję, to można przeżyć taką małą ekstazę. Czuje się wtedy tę namiastkę władzy nad publicznością. W teatrze, o taką władzę nad publicznością, jest dużo to się różni?Takim patrzeniem się w oczy, oczywiście w przenośni. Bo trudno patrzeć w oczy każdemu z osobna. Poza tym w teatrze sztukę teatralną gra się codziennie niemal tak samo. W kabarecie nie zawsze ten sam monolog brzmi tak samo. Inaczej się stawia akcenty w monologu, kiedy się mówi do widowni bardziej wyrafinowanej, a inaczej w tym samym monologu, który się wykonuje na dożynkach teksty kabaretowe dotyczą raczej życia obyczajowego, a nie mój wybór. Tym się różnię od Jurka Kryszaka. I bardzo dobrze, bo on naprawdę świetnie komentuje w kabarecie politykę. Czasami coś politycznego służy mi do klejenia w występie między prywatnie ma taki prześmiewczy stosunek do życia?Nie jestem komikiem, ale komicy to zwykle smutni ludzie. Tak to już jakoś jest. Ja też nie uważam się prywatnie za wesołka. Ludzie, którzy rozpoznają mnie jako Ferdka ze "Świata według Kiepskich" na ulicy, często mnie wprost pytają: A co pan taki smutny, co się stało? Pan w telewizji zawsze taki uśmiechnięty i zadowolony. A ja nie jestem smutny, jestem taki, jaki to reguła jest rzeczywiście zachowana. Ludzie, którzy nas ze sceny albo w telewizji rozbawiają, są poważni jest bardzo poważną sztuką. Żeby wymyślić coś śmiesznego, trzeba do tego bardzo poważnie podejść. Nie chcę przez to powiedzieć, że dramat jest lekki, łatwy, przyjemny i powstaje ot tak sobie. Wielkie spektakle to te, które są wielkie, po prostu. Niemniej, jeśli chodzi o komedię, to bardzo trudna sztuka, która nie każdemu się udaje. Niektórzy myślą, że w komedii wystarczy mieć tylko śmieszną twarz. Ale komedia nie na tym polega. Bo cóż jest śmiesznego w twarzy Bustera Keatona? się Panu podglądać kolegów w kabarecie?Podglądanie nic nie daje. Bo wtedy wszyscy bylibyśmy Wiesławami Gołasami, Wiesławami Michnikowskimi czy aktorami komediowymi, których się lubi - Cezarym Pazurą w "Trzynastym posterunku" czy Grabowskim w "Świecie według Kiepskich". Trzeba sobie samemu wypracować kabaretowy styl, własny i niepowtarzalny najlepiej. I to bardziej trzeba wypracować mózgiem niż twarzą. Tylko wtedy jest szansa, że wejdzie się w krwiobieg Pan swoje ulubione monologi? Zawsze ten ostatni. Teraz to monolog o mojej wizycie w SPA. Ale wcześniej lubiłem rozmowę przez telefon z babką, czy swojego górala. Czasami próbuję te stare monologi przypomnieć widowni. I jeśli są dobrze odbierane, to ja je nadal lubię. Ale bywa, że mówiąc tekst, czuję, że jest "po ptokach" i wtedy przestaję go lubić. No i tytul 65 M(18030205)============Niedługo wszystko się wyciszy============11 (pp) Zdjęcie Autor(18030187)============fot. robert kwiatek============06 (pp) Zdjęcie Podpis na apli black(18030194)============Andrzej Grabowski mówi, że prywatnie nie jest typem wesołka. Czasem ludzie, spotykając go na ulicy, dziwią się: co pan taki smutny?============40 (pp) Apla Tytuł 14/15 Bk benton(18030590)============Napisz monolog na Aktorską Noc============41 (pp) Ramka Tekst Bd benton(18030589)============ Aktorska Noc KabaretowaKabaretów ci u nas dostatek, ale takiej imprezy jeszcze w Trójmieście nie było. 20 listopada w hali Ergo Arena w Aktorskiej Nocy Kabaretowej w kabaretowych rolach wystąpią popularni aktorzy. Tylu naraz w jednym kabarecie występowało chyba tylko u Olgi Lipińskiej. Pojawią się między innymi Ewa Kasprzyk i Olga Borys, Andrzej Grabowski, Tomasz Karolak, Paweł Królikowski, Wojciech Malajkat, Borys Szyc i Wiktor Zborowski. Całość będzie reżyserowana przez Stefana Friedmanna. Konkurs na monolog satyrycznyI ty możesz pojawić się na Aktorskiej Nocy Kabaretowej jako autor. Wystarczy, że napiszesz dwustronicowy satyryczny monolog, nigdy wcześniej niegrany i niepublikowany, i wyślesz nie później niż 15 października pod adresem "Polski Dziennika Bałtyckiego" Targ Drzewny 9/11 80-894 Gdańsk. Najlepszy monolog - oceniać je będzie jury, kierowane przez Stefana Friedmanna - zostanie wygłoszony w czasie Nocy Kabaretowej przez jednego z występujących aktorów. Możesz zabłysnąć, spróbuj.
andrzej grabowski jest dobrze tekst